Wybierz język

  • Česky
  • English
  • Po polsku

Data i czas

Dzisiaj jest wtorek, 16.10.2018, 16:36:05

Tłumacz

Tłumaczenie (translations)

Czech English French German Italian Polish Russian Spanish

Aktualna pogoda

Pogoda dzisiaj:

16. 10. 2018

poloj

Temperatury dzienne 18/22°C, w 1000m ok. 7°C.
Nocne temperatury /°C.

Wyszukiwanie

wyszukiwanie poszerzone ...

Kalendarz

Pon Wt Śr Czw Pt So Ndz
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30 31 1 2 3 4

Nawigacja

Zawartość

Baśnie i legendy

Diabli młyn na Girowej 

Na niektórych grzebieniach i stokach widoczne są ślady destrukcji. Spowodowane jest to działalnością lodowca kontynentalnego,  którego języki  w okresie czwartorzędu dwukrotnie sięgały  aż na tereny Podgórza Beskidzkiego. Po ustąpieniu lodowca, kiedy to doszło do zmian klimatycznych, napęczniały ił pomiędzy piaskowcami stawał się śliski i ułatwiał przesuwanie się skał po zboczu. W ten sposób powstawały systemy jam i szczelin określanych jako  jaskinie pseudokrasowe. W ten sam sposób powstały otwory skalne z jaskiniami  na Girowej, które kiedyś miejscowi górale nazywali Diabli młyn. Nazwa pochodzi z legendy o tym, jak to diabeł  budował tutaj młyn do mielenia ludzi. Miał jeden warunek . Młyn musiał wybudować w ciągu jednej nocy. Młyn był już prawie gotowy, zaczynało świtać a „staro Ćmielka z pod Girowej“ puściła koguta, ten zapiał i młyn się zawalił. Uciekający diabeł kopnął ze złości do jednego z bałwanów skalnych, zostawiając w nim  odcisk swego kopyta.

Jaskinie te znajdują się w masywie grzebieniowym Girowej (840 m.n.p.m) na południowym zboczu ok. 150 m pod szczytem, nad schroniskiem i uchodzą za niepowtarzalne zjawisko przyrodnicze w cieszyńskiej części Beskidu.

Najłatwiej można dojść do Diabligo Młyna  ze  schroniska turystycznego wzdłuż linii starych buków do lasu świerkowego a następnie ścieżką za ok. 5 min dostaniemy się do ich centralnej części. Prowadzone są działania mające na celu ułatwienie dostępu, oznakowanie  i uatrakcyjnienie tego wyjątkowego miejsca.Co jest w Diablim Młynie najbardziej atrakcyjne? Jest to kilka jaskiń, które można obejrzeć z zewnątrz. Są one przebadane przez speologów, u większości z nich szczeliny są pionowe a węc dla zwykłego turysty niebezpieczne. Jest tu również jaskinia, do której mogą się dostać dzieci i szczupłe osoby. Ma ona 9 m długości, w połowie jej długości jest załamanie i kieruje w górę do wyjścia. Odciśnięte diabli kopyto możecie zobaczyć i dzisiaj .

 

Legenda o śpiących rycerzach

 Beskidowi Śląskiemu na polsko-czeskim pograniczu króluje legendarna góra Czantoria. Owiana jest legendami i to nie byle jakimi! Potężny masyw górski ukrywa nie tylko skarby, ale przez długie stulecia jest domem rycerzy. Nie wierzycie? Oto dowód - opowieść  pewnego  wywodzącego  się  z kowalskiej rodziny mieszkańca  Nydku o jego  pradziadku z Nydku. A może był to jego prapradziadek.? Kto wie?...
Przed kuźnią w czasie Świąt Wielkanocnych pojawił się ni z tąd ni z owąd rycerz w lśniącej zbroi. Poprosił zdziwionego kowala o zrobienie trzystu hartowanych podków w ciągu trzech dni. Kowal stał przed chałupą jak skamieniały, ale kiedy dostał od rycerza sakiewkę srebrniaków, wziął się ostro do pracy. Za trzy dni podkowy były gotowe a rycerz już czekał za drzwiami i chwalił poczciwego kowala. Załadowali podkowy na konia i odjechałi razem  w kierunku Czantorii. Nagle zatrzymali się przed wielkim otworem w skale a za chwilę stali na kamiennym dziedzińcu, koło  którego wyrastały mury podziemnego  zamku. Kowal miał za zadanie podkuć trzysta koni rycerzy śląskich, którzy jako wojsko  narodowe czekają w Czantorii, by pomóc Śląsku w ciężkich czasach. Cały rok kowal przymierzał podkowy, wypalał rogi kopyt i przybijał podkowy. Pierwsza podkowa, druga podkowa i wreszcie została ostatnia. Rycerz w lśniącej zbroi pochwalił kowala i w nagrodę dał mu wór lekki jak piórko. Kowalowi wydawał się zbyt lekki na tyle ciężkiej pracy i w milczeniu opuścił dziwną jaskinię. Kiedy się odwrócił kamieny zamek zniknął a Czantoria starannie ukryła tajemne wejście. Dopiero w domu otworzył wór i zrozumiał,  jak bardzo rycerz mu się odwdzięczył : na stół wysypały się złote i lśniące srebrne monety. Kowal i cała wieś cieszyli się i dziękowali tajemniczym rycerzom, którzy gdzieś w swym podziemnym zamku odpoczywają i czekają, aż będą mogli wyruszyć na pomoc Śląsku

Opowieść o zamku w Mostach, który się zapadł pod ziemię

Od dawien dawna prowadził Przełęczą  Jabłonkowską szlak handlowy tzw. "miedziany szlak", którym  kupcy przewozili nie tylko  towary z odległych krajów i kultur, ale przejeżdżały tędy niestety i hordy rozbójników z Węgier. Dlatego na przełomie 13 i 14 wieku powstały wały obronne zwane „Szańce“. Wielokrotnie je remontowano i przebudowywano, ostatnio  około roku 1808. Kamienne pozostałości można zobaczyć jeszcze dzisiaj. Według opowieści stał tu przed wiekami zamek książęcy. Jego pan i władca miał trzy  córki. Wprawdzie piękne lecz nadąsane, żądne władzy i rozrzutne . Pewnego razu miał się na zamku odbyć bal. Przygotowania trwały a książęce córy rozmyślały czym by tu wszystkich olśnić, aż jedna z nich wymyśliła, że każą sobie zrobić cudne  trzewiczki i to ze skórki od chleba. Daremnie ojciec tłumaczył , że chleb jest darem Bożym i nie wolno go tak znieważać. Córki nie zmieniły zdania. W dzień, w którym miał się odbyć bal przyszła do bramy biedaczka prosząc o trochę jedzenia dla swych głodnych dzieci. Książęce  córki przeszły obok z pogardą, odwracając głowy. Nędzarka pogroziła im pięścią i rzuuciła na nie klątwę. Gdy zaczęła się zabawa i tańce a córy chciały sobie zatańczyć, ledwie weszły na parkiet odezwały się piekielne dźwięki a cały zamek zapadł się wraz z tańczącymi  pod ziemię i nikt go więcej nigdy nie widział.